środa, 29 kwietnia 2009

***(mać)

Żeby nam Blożysko nie obumierało, oto coś zamieszczam. Znane już dość szerokiemu gronu ludzi, jednak teraz ma szansę zaistnieć i tutaj.

Zatem trwóżcie się i już zacznijcie wzywać pomocy najwyższych sił kosmicznych, bo oto nadchodzi...

Coś, albo też i nic,
O wszystkiem mówi, albo i o niczem,
Wszystko zawiera, albo też jest pusta,
Każdy może przeczytać, ale nikt nie zrozumie i tak...

Oto święta, ale już i przeklęta:

***(mać)

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy czytają, albo choćby oglądają :)


PS. Oczywiście uprasza się o słówko - każde, byle nie obojętne...

niedziela, 5 kwietnia 2009

Oto nowy Wierszoozsreiw:

http://vertigos.wrzuta.pl/sr/f/1rSnQ7s1Ip2/ach


Udało się go zamieścić inaczej!
Miłej zabawy...




Mam również nadzieję na niedługie rozpoczęcie pewnego typu autokomentowania.

Zapraszam do "głośnego" komentowania za pomocą linku na dole postu.

poniedziałek, 9 marca 2009

Ku prostocie formy...

Ku prostocie formy
Ku miękkości słowa
Dźwigam ziarnko piasku
Z przydrożnego błotka
Rów autostradowy
Wyjmuję powiadam
Tysiąca stron Jego
Ukaże się szczegół
Błogich długich metrów
Ludzi drogich przez most
Ernistycznych reguł
Zatorowi serca
----
Miał tę czelność pytać
Jako resztka życia
Bydlęcych skrwawięcin
Czyż on nie tematem
Godnym wpisów - płodnych
Zmięcin. Był. Jest. Będzie.
----
Ziarnkiem wypiaskuję
W posągi wysmażę
Muszlą opatulę
W kuźni zakuć każę
W kolejowe koło
Wczepię i piksele
Wyrozbryzgam siłą
Przemocą wyścielę
----
Czasem tylko zbłądzam
W muły Lido piasków
Przydrożne walory
W drobiazg wykolejam
Szyny obrną rdzawie
Się rozmiękną formy
Cząstką brudu skuszą
By podnieść swój temat
Na szkło mają tarcie
Czysta chemia piachu
Niefortunne wsparcie
Dla kruszyn – renegat
Worek kości stoję
Nad rowem dla niezguł
Błagają ciekawie -

Celebrować chwilę
i smakować szczegół



*kursywą cytat z mojego kumpla - Łukasza :)


Zapraszam do "głośnego" komentowania za pomocą linku na dole postu.

niedziela, 8 marca 2009

A proszę WYJAśnieniem

Czas na wyjaśnienia i usprawiedliwienia...
W ogólnym i jak najbardziej subiektywnym ujęciu, nasz czas jest przesycony do granic, jako że wszystko już było (o ile wiadomo temu Ja), a przynajmniej wszystko, co jakoś znormalizowane (patrz: oświecenie, romantyzm, pozytywizm).

Pozostaje tylko prześmiewać, ironizować, parodiować, naśladować, przekształcać,
lub tworzyć coś na wzór już wytarty (cóż, że nawet przyznają to sami twórcy i badacze - patrz Eco).

Co więc dalej...
Wieloznaczność \będzie truizm\ daje możliwość gry z odbiorcą, a to duży atut, gdy nie ma jasnego wyjścia z sytuacji odbioru - analizy i interpretacji.
Albowiem jednak, jako rzecze Ja - jest kropka nadziei, a być może to również przecinek.
Weźmy choćby taki cudzysłów. Cudzysłów, on właśnie po trosze ma symbolizować graficznie tę zamkniętość i schematyzm dzisiejszego "tworzenia".

Jedną z głównych cech postmoderny jest cytowanie innych \prawda? fałsz?\
A czy w kontekście tej postmoderny jakoś da się ten mój wierszyczyczek pojąć?
Paradygmat to inaczej zbiór twardych reguł odmiany - u nas to akurat odmiany rzeczownika lub czasownika.

\to tak dla wyjaśnienia\


To taki pseudozabieg.
Oto, że niby cytuję, ale nie wiadomo kogo, ważne jest samo zamknięcie w cytacie i paradygmacie.

Może być - samego siebie cytuję. \może to być, za prawdę wam powiadam\

A reguły to ustalenie wartości zaimka osobowego w paradygmacie odmiany polskiego czasownika. \Błęe\

Dodatkową regułą byłoby chyba słowotwórcze wstawienie przedrostka 'post-' .
Sam nie wiem, czy aż tak konieczne byłoby po "postĘpoeta" wstawienie trzech kropek, żeby właśnie można się było domyślić tej zasady.

Przedrostek 'post' jest tu ostatecznym utragicznieniem całej sytuacji ludzi, właściwie każdego człowieka z osobna.

No, \truizm\ jednak poezja stara się odnosić wszystko do jakiegoś universum - ogółu zdarzeń i ludzi.

Więc nie tylko formy zaimka "ja", "ty", ale przede wszystkim tragizm schematu, który jest niby rozbity poprzez ten przedrostek (jako że w postmodernie wszystko wolno), a jednocześnie staje się nowym schematem, zamykając człowieka... tfurcę...

Ale czy to się samo w sobie nie sprowadza do jakiegoś schematu?
Kiedy tak piszę, \i piszę i piszę i... łeh\ jest to rozpaczliwa forma zapytania się siebie i innych, co to wszystko ma do cholery znaczyć, jednak w bardzo lakoniczny - wręcz ektroniczno-telegraficzny sposób, jak to się pewno da zauważyć. \nie da się nie-\


Czy to rozpaczliwe pytanie ma szansę dotrzeć?
Zdziwienie podstawą filozofii HAHA. \znuf truizm\

\niech moc słowotfurcza będzie z głowy\
\niezawodnie dąży do dekonstrukcji\

sobota, 28 lutego 2009

nowy post?

nowy post?
"postANAWja
posty
postAWIon
postAWIona
postAWmy
postAwy
postAWIoni
postANOWIone
postĄpan
postApIani
postStrawą
postĘpoeta
stop.jak uciąć paradygmat.stop."


Wszak to jest akurat PROSTOTA na miarę naszych możliwości!
Głosem rozpaczy przedefinowania 'dzisiaj'...


Zapraszam do "głośnego" komentowania za pomocą linku na dole postu. Pytanie jest otwarte...


sobota, 7 lutego 2009


Poprawione:

Gdzie studium?
Gdzie punktum?
I czy to ma jakiekolwiek znaczenie?
Jest jednak coś magicznego w tym obrazie...

poniedziałek, 26 stycznia 2009

A’priori; jako doświadczenie osobiste

Niech wpierw zabrzmi kontekst "historycznoliteracki":
TRUDNO TO ZROZUMIEĆ
LECZ NIC NIE DAJE SIŁY BY ŻYĆ
JAKAŚ MISTERNA CZĘŚĆ
W KONSTRUKCJI ZDARZEŃ
PĘKŁA
CHCIAŁEM ZREPEROWAĆ ŚWIAT
A OTO WIDZĘ, ŻE SAM
JESTEM JEDNYM Z TYCH CHOLERNYCH DRANI I ŚWIŃ

SZEROKA DROGA
NIE BYŁA MOJA
JASNA SIŁA
UTRACONA

OTO DLACZEGO TAK NISKO UPADA
KTO NIE WYPEŁNIŁ SWEGO CZASU W POKORZE
OTO DLACZEGO TAK SIĘ OBAWIAM
ŻE ZA MINUTĘ TRZEBA BĘDZIE WSTAWAĆ I ŻYĆ

http://www.tekstowo.pl/piosenka,coma,zaprzepaszczone_sily_wielkiej_armi.html

...a potem już tylko...


A’priori; jako doświadczenie osobiste

Nieubłagane jest ranne pytanie się siebie
- o czasoprzestrzeń przejścia po przejściach niepełną,
Rzeczywiste rzeczy czy wiszą, czy wystają po głowie
Oczywiste, oczy zawisłe słupem czy porą tą
Niepewną -stanowo- zjawową, przedziemną?

… I już jestem nogami, już okiem, już się kolebię
Powieką i nadaję jak echo coś stojąc kaleko
Po łebkach; po niebie coś się poczyna śmiganiem
Już szybciej, stąpając krok krokiem się kręci
Migając, zmieniając – wierci tykanie w pamięci

Kresek i cyfr nauczonych – dogłębnie spokojnych
Miarodajnie, niezmiennie. I tylko jestestwo
Rozchwiane miejscowo powszechnie, to głową
To stopą, zapada na zębie skrawkiem sił swoich witalnych
Z przepęknięć się składa, postklatką Poranek wleczoną.

Lotem koszącym wskazówek, danych sobie awansem
Dysonans po palcach przebiegłszy pyta z dystansem
Co wokół? Co kroku, przed tych trybów zmową
Gdzieś uciekło ucho, w przestrzenie drogi by ubiec w bilansie
Stąpnięć – krok jot – krok a – dnieje -zbieram się na nowo.

Wtem poCZWÓRNY interwał wymierny na pozór
Wypuszcza z załamu magiczny autobus



Zapraszam do "głośnego" komentowania za pomocą linku na dole postu. Wiersz jest otwarty na krytykę i sugestie ;)